Ostatnia podróż Homara Atlantyckiego...

Ostatnie 6 dni spędziliśmy na Półwyspie Dingle, rozbijając swoje namioty na plaży Dumps zaraz za miasteczkiem Castlegregory. Sześć wspaniałych dni z pogodą podobną do tej którą, możemy spotkać wyjeżdżając np. na Wyspy Kanaryjskie. A więc: mnóstwo słońca plus sporo wiatru. A jeżeli wiatr to oczywiście, całe zastępy kitesurferów ( sportu który w Irlandii zdobywa sobie coraz większą popularność) oraz windsurferów. Dumps był naprawdę "busy".W tym całym, miejscami sporym nawet zgiełku szukaliśmy wytchnienia próbując odkrywać miejsca na półwyspie dla nas dotąd nie znane . Jak to często bywa rzeczy najciekawsze znajdują się zazwyczaj na wyciągnięcie ręki, o czym niestety bardzo często zapominamy. Nie inaczej było tym razem. Mijając Dumps i jadąc dalej w kierunku największej bazy nurkowej w Irlandii "Waterworld" dojechaliśmy razem z naszym zaprzyjaźnionym Kitesurferem Wojtkiem, do małego portu rybackiego, będącego bazą dla małych rybackich kutrów łowiących homary i kraby atlantyckie. Klimat porciku jak zawsze w takich przypadkach ni mniej ni więcej tylko fantastyczny.Spokój i wyciszenie. Duże zwolnienie obrotów. Ktoś coś tam sobie dłubie, naprawia, maluje etc. Ocean spokojny prawie flauta.Słońce świeci, i tylko turyści pojawiają się co chwile żeby odetchnąć w zaciszu tego niezwykłego miejsca.
Po tym krótkim rekonesansie który, wypadł nadzwyczaj korzystnie zdecydowaliśmy się spędzić w przystani cały dzień, zarzywając kąpieli, opalając się i przygladając się życiu tego mikro porciku. Trafiliśmy tam juz ok godzimy 9.30 rano a więc nic co ważne dla zycia tego miejsca, nie mogło ujść naszej uwadze. I rzeczywiście tego dnia trafilismy na bardzo ważne z punktu widzenia użytkowników (rybaków) tego miejsca wydarzenie. To był dzień odbioru i załadunku towaru którym lokalni rybacy handlują a, co za tym idzie utrzymują siebie i swoje rodziny. Mowa tutaj oHomarach i Krabach Atlantyckich. Mało kto wie ale Irlandia jest jednym z najwiekszych importerów owoców morza w Europie.Kraby,Homary i Mule które, można znaleźć na stołach Europy bardzo często pochodzą z Irlandii właśnie. W tym maleńkim porcie zaczyna się ostatnia droga tych zwierzaków, przed lądowaniem na stołach restauracji oraz domów całej Europy.
Byliśmy świadkami tego smutnego procesu który, co należy jeszcze raz podkreślić daje utrzymanie rybakom i ich rodziną.Homary oraz Kraby zaraz po złowieniu i przetransportowaniu ich do portu przetrzymywane są w wielkich drewnianych skrzyniach,unoszących się na wodzie niedaleko kutrów. W momencie odbioru towaru przez dystrybutora są transportowane do nabrzeża skąd pracownicy portowi i sami rybacy przeżucają je do wielkiej chłodni TIRa czekającego na nabrzeżu. Trzeba pamiętać przy tym że, zwierzęta te cały czas są żywe. Homary mają zabezpieczone gumkami szczypce ponieważ potrafią takim właśnie szczypcem odciąć palec delikwentowi który wchodzi im w drogę.
Setki Krabów w skrzyniach czekaja na swój koniec, będąc przy okazji narażone na chodzenie po nich, miażdżenie i łamanie. Bezlitosna machina handlowa nie zna litosci. Jak dowiedzieliśmy się od jednego z rybaków prawo Irlandzkie nie zakazuje połowu Homarów płci żeńskiej. Wiele z tych osobników to samice z ikrą. Przy wkładaniu Homarów do skrzynek łamie sie im czułki ,wąsy, korpusy. Lokalni mieszkańcy czekają już z siatkami.Jeden Homar kosztuje zaledwie 15 euro. W paryzu juz 60 euro...Żeby były smaczne trzeba je wrzucić żywe do wrzątku...
Waldasso Nadajemy TV 2009
CDN...
Fotoreportaż pt.: "Akcja Lobster" w FotoGalerii Nadajemy TV

Popularne posty