Komentarz Artura Hajzera do postu "Wspinaczkowe zero"







Jestem przekonany ze komentarz ten wart jest szerszej publikacji ze względu na zawartą w nim w miare pełną ocene Wyprawy "justice for all" autorstwa Artura Hajzera. Zapewniam nie jest to korespondencja prywatna:) Zapraszam do lektury:
waldasso

Styl w jakim wspinają się Tomek i Marek - tzw punk style - to nie jest rewolucja smartfonowa ani żaden nowy trend - to sprawa stara jak historia himalaizmu.



Żeby wejść na ośmiotysięcznik trzeba chodzić góra-dół - aklimatyzować się. Przed atakiem trzeba spędzić noc na 7000 zejść do bazy i dopiero potem atakować.INACZEJ SIĘ NIE DA I NIE WYMYŚLAJMY NOWEJ FIZJOLOGI I NAUKI.

Inna taktyka nie ma szans. Wiadomo to już od początku XX wielku.
I nie ma co udowadniać, że jest inaczej i że jaja są kwadratowe. 

Oczywiście pojawiali się śmiałkowie, ekscentryczni przygodowcy, co sądzili inaczej i próbowali
wspinać sie w stylu punk style - takie próby miały miejsce już na początku historii podboju everestu jak i wielokrotnie potem a najsławniejsza to wyprawa niejakiego Sayra na Everest w latach 60 - też w ataku non stop wszedł na 7400 - kup se moją książkę Korona Ziemi a dowiesz się więcej.

Tomkowi nie tyle zabrakło żarcia co był już na granicy - zmarniały,
z bólem głowy i odwodniony, zdolny do pokonania krótkich zaledwie odcinków - był absolutnie na granicy.

Można mu gratulować, że nie przekroczył tej granicy zanadto, że podjął decyzję o wycofaniu - jedyną słuszną. 

Wal dasso - wierz mi na słowo - niewiele brakowało by Tomka nie było wśród nas - nie trzeba się oglądac daleko za siebie by znaleźć tragiczne przykłady zimowych szturmów ze słabą aklimatyzacją.

18 dniowy atak non stop bez aklimatyzacji nie miał szans.
Niepotrzebne upodlenie tylko.
Można podziwiać Tomka za te 18 biwaków - że mu sie chciało - mnie by się nie chciało.
Nie mówmy jednak, że to miało jakiś szanse i że jest jakimś stylem nowym/rewolucyjnym - bo nie jest.
Taktyka najgorsza z możliwych a w zasadzie jej brak.
Brak w ogóle pomysłu na zaatakowanie tej góry. 
A jest zasada, że góry wysokie zdobywa się głową.
Brak ogólnego warsztatu i po prostu doświadczenia i patrząc
po dziennych urobkach to widać również brak umiejętności technicznych.

Gdyby Tomek i Marek zaaklimatyzowali sie wcześniej gdzieś (Cho Oyu,
Pumori - cokolwiek) sprawy wyglądać by mogły poważniej, profesjonalniej.

W 18 dniowych atakach non stop bez aklimatyzacji nie wejdzie się
na żaden ośmiotysięcznik ani latem ani zimą - jeżeli ktoś uważa
inaczej to se robi jaja po prostu i jest jajcarzem - hard corem przygodowcem -
- nie profesjonalistą

Poza tym jak się mu zwraca uwagę (Tomkowi) to sie obraża - 
- no klęska na całej lini.

Pozdrawiam
AH

Popularne posty